czwartek, 30 sierpnia 2012
Stęskniony chłód za kochanym ciepłem.
Jestem uzależniona. Chwile emocjonalnego ciepła uzależniają szybko w mroźnym świecie codzienności. Osobowościowy chłód rozpościera się we mnie, kiedy tylko substancja energoczynna zaciera się mleczną mgłą w moim ja. Od moich palców, przez delikatne dłonie wkrada się chłód, którego wciąż się bojąc płaczę. Łzy zamarzając mi na policzkach czynią liczne szramy, które goją się tygodniami. Często rozrywane, przez kolejny płacz może już nie mają szans na zatarcie. Zapadam się, zamarzając. Niknę w pochłaniającej mnie mgle, wciąż szukając blasku księżyca. Nie dogonię ciepła, to nie w moich siłach. Powoli zamarzam trzęsąc się na jesiennym, nocnym betonie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Będąc wczoraj w klubie wszyscy myśleli, że mam minimum 19 lat :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
H A L L O W K A A