Dobra, dobra, dobra. Wiem.
Jakie mam usprawiedliwienie? Świat ssie. Wessał mnie w wir swoich wydarzeń tak mocno, że latając obok szaf pełnych ubrań, masy książek i trzygłowej krowy nie byłam w stanie wydostać się z tego świata. Przeskakiwałam to wszystko jak ten głupi ludek z ajsitałera, któremu czapka tak spadła na oczy, że mu całkowicie odwaliło i zamiast wyjść jak człowiek drzwiami skacze po bloczkach. No, do tego mojego skakania doszły jeszcze głowy zawroty w stopniu hard i...
No dobra, nie miałam czasu , ok?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz